| Autor artykułu: Daniel Klimczak, Data utworzenia: 17-10-2011 13:23 |
| Ilość odsłon pełnej treści: |
1092 |
|
Dwie hale sportowe, dwa skateparki, boisko wielofunkcyjne, remontowany aktualnie stadion miejski, a niebawem być może nawet kryta pływalnia – władze gminy w ostatnich latach nie szczędzą pieniędzy na krzewienie w obywatelach sportowych idei – wiadomo bowiem, że w zdrowym ciele tkwi zdrowy duch. Gorzej, gdy duch ten zechce skorzystać z obiektów, które – mogłoby się wydawać – dają niemalże nieograniczone możliwości. Wówczas może rozboleć głowa...

Jeszcze w tym roku skończą się prace na nowym stadionie miejskim w Grodkowie. Czy jednak już wtedy każdy będzie mógł spędzić wolne popołudnie na kopaniu piłki? Wszystko wskazuje na to, że nie – z docierających do naszej redakcji (niepotwierdzonych dotychczas oficjalnie) informacji wynika, że wejście na murawę możliwe będzie tylko raz w tygodniu – w przeciwnym wypadku miasto mogłoby stracić gwarancję na płytę stadionu. Zdziwieni mogą być także biegacze, którzy nie znajdą tu miejsca do trenowania – w obiekcie za prawie 4 miliony złotych zabraknie bieżni. Zabrakło pieniędzy? – skądże... W czasach, gdy wierzono, że w naszej gminie powstanie baza treningowo - pobytowa dla piłkarzy uczestniczących w nadchodzących Mistrzostwach Europy, powstała koncepcja budowy aż trzech stadionów podobnej wielkości. Bieżnia miała się znajdować na tylko jednym obiekcie, który z powodu wykluczenia gminy z wyścigu o EURO, najprawdopodobniej nie powstanie.

fot. archiwum
Niemałym problemem są także obiekty zamknięte – hala sportowa przy Sienkiewicza od samego początku miała pecha – wielu czytelników zapewne pamięta, jak bardzo termin oddania obiektu do użytku różnił się od planów. Nie trzeba być ekspertem, by móc stwierdzić, że za sprawą nagłośnienia w hali prawie nie da się zrozumieć słów spikera. Kilka miesięcy temu alarmowano nas, że zauważono przecieki w dachu – ostatecznie okazało się, że to jedynie struktura ocynkowanej blachy przypominająca plamy. O wiele twardszy orzech do zgryzienia ma teraz Ośrodek Kultury i Rekreacji, który zarządza „starą” halą przy Klubowej. Niedawna kontrola komisji rewizyjnej wykazała bowiem, że zastosowane tam oświetlenie nie jest do końca bezpieczne. O wiele większym problemem może być sufit wykonany z drewnianych płyt – nie wiadomo, czy ten wytrzyma jeszcze długo. Odpowiedź na to pytanie ma dostarczyć planowana ekspertyza. Jeśli jej wyniki potwierdzą obawy, hala będzie musiała zostać zamknięta do czasu remontu– oczywiście, jeśli władze znajdą na ten cel pieniądze. Nie wiadomo, gdzie będą wówczas prowadzone lekcje wychowania fizycznego dla obu grodkowskich gimnazjów, nie wspominając już choćby o treningach Klubu Weteranów Sportu czy wędkarzy. Warto przypomnieć że przed dwoma latami obiekt przeszedł gruntowny remont...

Naprawy wymaga też basen przy Kasztanowej – z roku na rok z coraz większym trudem udaje się spełnić wymagania sanepidu. Przyszłość pływalni na pewno nie maluje się w jasnych barwach, zważywszy na fakt, że niebawem może powstać dla niej konkurencja w postaci basenu krytego. Oczywiście sam obiekt jest potrzebny i dobrze, że włodarze próbują zrealizować tego typu inwestycję. Niestety, wiele niewiadomych rodzi kwestia finansowania budowy, jak i eksploatacji obiektu, który ma powstać w ramach partnerstwa publiczno – prywatnego.
Więcej po kliknięciu w link "czytaj całość"
Powodem, dla którego zdecydowano o wyborze tego wariantu jest wyczerpanie środków unijnych do 2014 roku (rok wyborów samorządowych), w związku z czym gmina nie będzie w stanie samodzielnie podołać temu zadaniu. Dziś nie wiadomo, jak to partnerstwo miałoby wyglądać – nie wiadomo, jak samorząd i prywatny inwestor podzielą między siebie koszty inwestycji, jak i zyski z niej płynące, a to, że interes musi być dochodowy jest w tego typu inwestycjach pewne. Ciekawe więc, ile będzie musiała kosztować godzina wodnego szaleństwa, by basen mógł być przynosić zysk i czy mając pływalnię krytą, miasto nie zapomni o konserwacji obecnego basenu, na który stać praktycznie każde dziecko...

Na koniec krótko o skateparkach. Osobiście jeszcze nigdy nie widziałem żadnego wyczynowca trenującego w Wierzbniku, za to rampy na „cegielni” są wykorzystywane bardzo intensywnie, w związku z czym w naturalny sposób ulegają pewnym zniszczeniom. Niejednokrotnie młodzież, aby móc realizować swoją pasję, ryzykowała zdrowiem jeżdżąc po niebezpiecznych urządzeniach. Dodatkowym utrudnieniem jest brak jakiegokolwiek oświetlenia, które umożliwiałoby wykonywanie akrobacji po zmroku – ale egipskie ciemności to cecha charakterystyczna dla całego parku, o czym więcej napiszemy już wkrótce. Mamy nadzieję, że do tego czasu w Grodkowie nie pojawią się znów strongmani i „cegielnia” będzie jeszcze istnieć... Ostatnie uaktualnienie:: 18-10-2011 07:59
|